Stronki :)

piątek, 19 września 2014

Rozdział 5: Rozmowy i ich skutek.

    Wychodzimy na taras. Wszystko jest przygotowane. Na stole leży tort, picie i kilka innych rzeczy. Siadamy. Ja jak najbliżej Peety. On bierze mnie za rękę. Zaczynamy rozmawiać. Rozmawiamy co się u nas wydarzyło. Najbardziej pochłonięta rozmową jest jak zawsze Effie. Już nie gniewa się na Haymitcha za to co powiedział przed chwilą. Jemy tort. Na dworze jest zimno. Zaczynam się trząść. W między czasie Peeta założył koszulę. Wzięliśmy koc z domu i Peeta okrył nas nim. Przytulam się do niego.
    Jak to dobrze mieć kogoś przy sobie, myślę.
    Jest mi coraz cieplej. Ciało Peety mnie ogrzewa. Na chwilę on wychodzi spod koca i przynosi swoje prezenty. Powoli je odpakowywuje.
    Wyciąga nową koszulę i krawat, duży niebieski koc (tak między nami jest bardzo ciepły), książkę o gotowaniu.
    -Co Peeta dostał od ciebie, Katniss?- pyta Effie. Czuję, że się rumienię.
    -Katniss da mi prezent później- jak zawsze z opresji ratuje mnie Peeta.
    Po tym wszystkim czuję jak Peeta ciągnie mnie za rękę. Przepraszamy wszystkich i wchodzimy do domu. On sadza mnie na krześle, z dala od pola widzenia gości. Zaczyna całować po szyi. Dociera do ust. Zaczyna powoli, delikatnie całować, potem coraz mocniej i namiętniej. Czuję rosnące szczęście. Jednak chcę zadać mu kilka pytań. Przerywam pocałunek. Wpatruję się w jego oczy pełne żalu, że skończyłam tak szybko.
    -Co robiłeś w moim domu tego dnia jak się.... otrułam?
    -Katniss.... To długa historia...
    -Mamy czas- mówię.
    -Ale goście....
    -Poczekają. Na pewno zrozumieją sytuację.
    -No dobrze. Opowiem ci. Tego dnia poszedłem do ciebie do domu, aby porozmawiać. Chciałem wytłumaczyć to... wszystko. Chciałem do ciebie wrócić. Ja ciebie kocham. Myślałem, że ty mnie nie, ale teraz wiem, że może kochasz mnie mocniej niż ja ciebie- uśmiech się, lecz zaraz uśmiech znika z jego twarzy.- Gdy przyszedłem do ciebie zobaczyłem cię leżącą na podłodze. Bałem się, że nie da się ciebie już uratować. Ale na szczęście się myliłem.
    -Teraz już bym tego nie zrobiła- odpowiadam ze łzami w oczach.
    Zaczynam płakać. Peta bierze, całuje mnie w policzek i przytula. Gdy już się uspokoiłam, wróciliśmy do stołu. Widziałam zdziwione spojrzenia. Jak zawsze Johanna nie wytrzymała. Musiała zapytać.
    -Co tam robiliście?
    -Rozmawialiśmy- odpowiadam zgodnie z prawdą.
    -Ta na pewno. Zawsze znajdujecie okazje do obściskiwania się po kontach- odpowiada żartobliwie.
    Lecz ja wybucham. Czemu ona podważa moje zdanie? Przecież ja lepiej wiem co robiłam?!
    -Czemu do wszystkiego się wtrącasz Johanna?! Przecież nie wiesz co robiliśmy?!
    Zanim Johanna jest zdolna odpowiedzieć wbiegam na górę i zamykam się w sypialni. Opadam na łóżko i zaczynam płakać w poduszkę. Czemu ja tak zawsze łatwo wyprowadzam się z równowagi? Muszę przeprosić Johannę, ale nie teraz. Słyszę jak ktoś wchodzi po schodach. Na pewno to Joahnna. Nie... raczej Peeta. Co mnie to obchodzi? Zaczynam głośno szlochać.

5 komentarzy:

  1. Proszę dodaj coś twoje wpisy bardzo inspirują i pocieszaja osoby które są smutne po zakończeniu Kosoglosa kocham cię i twoje wpisy i proszę naprawdę barddzo żebys coś dodała przeczytaj to dzięki :-D

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana wrotko!

    Pięknie piszesz. Pisz dalej, bo nie mogę się doczekać. Katniss bardzo mnie inspiruje jak i Peeta. :-D Wiem, że czasami niepokoisz się komentarzami, ale to normalka.

    ( nie muszę się podpisywać, bo i tak wiem, że mnie znasz. :-D)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super podoba mi się Twój blog pisz dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki twoim wpisom mogę pogodzić się ze stratą mojego chłopaka.

    OdpowiedzUsuń