Stronki :)

piątek, 19 września 2014

Rozdział 4: Niespodzianka z samego rana

    Budzę się słysząc walenie w drzwi sypialni Peety. Myślę, że mi się przyśniło, obracam się na drugi bok i przytulam się do Peety. Mam wrażenie, że prawie zasnęłam, lecz znów słyszę głuche uderzanie o drzwi. Otwierają się one i widzę zdziwioną twarz Johanny. Co?! Johanna Mason w domu u Peety?
    Podchodzi do nas i patrzy z dziwną miną.
    -Katniss? Co ty tutaj robisz?
    -Chyba ja powinnam zapytać o to ciebie- uśmiecham się odpowiadając.- Spędziłam noc u Peety. Jakiś problem?
    -Nie. Oczywiście, że nie- odpowiada szybko.-Ja jestem tu na urodziny Peety. Znając ciebie, bezmózgu, całkowicie o tym zapomniałaś.
    -Masz rację. Jak zawsze.
    -To wstawaj ubieraj się i pomóż nam dokończyć- mówi Johanna i cicho wychodzi z sypialni.
    Szybko wychodzę z łóżka i ubieram to co miałam na sobie wczoraj. Schodzę na dół i widzę Johannę, Annie, Haymitcha i Effie. Wszyscy są bardzo przejęci.
    -Która godzina?- pytam ziewając.
    -7 rano- odpowiada Effie.- Nastał kolejny wielki, wielki....
    -Wielki dzień- dokańczam za nią razem z Haymitchem.
    - Wszyscy to wiemy Effie.- mówi Haymitch.- Tyle razy w trakcie Igrzysk i Tournee Zwycięzców budziłaś nas tymi słowami, że powoli tylko o nich myślę.
    Widzę niezadowolenie na twarzy Effie, lecz nic nie mówi. Troszkę dziwne jak na Effie.
    -To teraz odpowiedz nam na kilka pytań- mówi Johanna. Widzę, że Annie i Effie wiedzą jakie pytania chce mi zadać Johanna i zauważam aprobatę w ich oczach.
    Zaczynają pytać, dlaczego chciałam się zabić. Co się wydarzyło od ostatniego naszego spotkania oraz dlaczego spędziłam noc u Peety. Na wszystkie pytania odpowiadam, a oni cały czas na mnie patrzą. Tylko Haymitch wygląda jakby znał wszystkie odpowiedzi. Nagle słyszymy jak Peeta schodzi po schodach. Johanna i cała resztą chowają się za blatem w kuchni, a ja jakby nigdy nic siadam na krześle. Widzę ja powoli schodzi po schodach w spodniach od piżamy. Widzę jego umięśnione ciało. Nagle mam ochotę podbiec do niego i go pocałować jednak powstrzymuję się. Podchodzi do mnie.
    -Dzień dobry, kochanie- podchodzi bliżej i całuje mnie w usta.
    W tej chwili Johanna, Annie, Haymitch i Effie wyskakują zza stołu krzycząc:
    -Niespodzianka!
    Peeta jak oparzony odskakuje ode mnie. Widzę uczucia malujące się na jego twarzy. Jest nim głównie zdziwienie, a także złość, że przerwali nam tak piękną chwilę. Podchodzę do niego i mówię:
    -Wszystkiego najlepszego, kochanie- i całuję go w usta. On przyciąga mnie do sibię i mocniej całuje.
    -Dziękuję- szepcze mi do ucha i zanurza twarz w moich włosach. Jestem w siódmym niebie.
    -Już dość gołąbeczki- przerywa nam Haymitch brutalnie. Lecz widzę, że jest zadowolony z tego, że pogodziłam się z Peetą.
    -Wszystkiego najlepszego!- krzyczymy wszyscy razem.
    -Każdy kolejno podchodzi daje Peecie prezent. Dopiero teraz zauważyłam, że nie mam dla niego prezentu. Podchodzę do niego.
    -Nie mam nic dla ciebie- mówię.
    -Ty jesteś dla mnie- mówi i mocno przytula. czuję jak łzy spływają mi po policzkach na jego gołe plecy.- Coś się stało kochanie? Czemu płaczesz?
    -Płaczę, dlatego, że nie jestem ciebie warta. Ty o wszystkim pamiętasz, a mi to musiała przypominać Johanna.
    -Jesteś moim największym skarbem- szepcze mi do ucha.- Bez ciebie nie ma mnie.
    Podnoszę głowę i całuję w usta. On odpowiada tym samym. Dopiero teraz widzę, że Johanna, Annie, Haymitch i Effie wpatrują się w nas. Widzę, że są zadowoleni.
    -Dobra! Koniec tej sielanki!- krzyczy Johanna.
    Cała Johanna. Za to wszyscy ją uwielbiamy. Za to, że zawsze umie przerwać w idealnym momencie.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Niepokoję się brakiem komentarzy. Jeśli chcecie posty piszcie komentarze.      wrotka

1 komentarz: