Budzę się z krzykiem. Jestem w swoim domu. W 12 dystrykcie. Bez Peety. Nie ma go przy mnie. I znowu powróciły koszmary. Szybko stwierdzam, że potrzebuję bliskości Peety. ubieram szlafrok i wychodzę z domu. Jest mi zimno, ale wiem, że za chwilę znajdę się w ciepłych objęciach.
Pukam do drzwi domu Peety. Otwiera po chwili, jakby na mnie czekał. Widzę uśmiech na jego twarzy, gdy mnie widzi.
-Cześć. Czemu nie śpisz?- pyta.
-Nie mogę spać. Bez ciebie- to ostatnie wypowiadam szeptem.-Tęsknię.
-Ja też- i czuję jak mnie przytula.- Choć do środka.
Wchodzę i widzę dom zupełnie inny od mojego. wszędzie są kolory. Jest tak tu.... ciepło w porównaniu do mojego domu z szarymi ścianami.
-Jest 3 w nocy. czemu nie śpisz?- pytam Peety.
-Bo czekałem.....
-Na kogo?- pytam.- Na Haymitcha?
-Nie.... Pomyśl.
-Nie wiem.
-Na ciebie, mój głuptasie.
Zaskoczyła mnie ta odpowiedź. nie spodziewałam się jej. Pamiętam jego... nie.... nasze wyznania w szpitalu. Mówił, że mnie kocha, ja też tak mówiłam. Jak ja mogłam o tym zapomnieć? Podbiegam i przytulam się do niego. On przyciska mnie mocno do siebie.
-Koszmary wróciły- mówię.
-Trzeba było powiedzieć- odsuwa mnie na chwilę by spojrzeć mi w oczy.
-W szpitalu ich nie było. Bo byłeś blisko mnie.
-To może chcesz zostać u mnie na noc?- pyta z uśmiechem.
-Na to czekałam- także się uśmiecham.
Peeta odsuwa się ode mnie.
-Może jesteś głodna?
-Tak. Jestem głodna twojego ciepła.
-To choć na górę- odpowiada.
Wchodzimy na górę. Wchodzimy do łazienki. Peeta zaczyna napuszczać wodę do wanny. Patrzę na niego. A on mówi:
-Mam propozycję. Może się wykąpiesz?
-Sądzisz, że jestem brudna?-odpowiadam śmiejąc się.
Peeta podchodzi do mnie i przytula. Zaczyna ściągać ze mnie koszulę nocną. Nic pod nią nie mam. Ja wchodzę do wanny i widzę jak ściąga koszulę, spodnie i wchodzi za mną. Przytula mnie i zaczyna delikatnie całować po szyi. Ja go od ciebie odsuwam. Widzę zdziwienie na jego twarzy. Wtedy ja przysuwam moje usta do jego i zaczynam całować. Najpierw delikatnie, potem już bardziej nachalnie. Lecz on wychodzi z wanny i mówi:
-Przepraszam. Miałaś się umyć.
Nie chcę, aby wychodził. No, ale to prawda, więc szybko się myję i wycieram ręcznikiem. Zielonym ręcznikiem. Wychodzę do sypialni Peety i widzę go piżamie.
-Teraz ja idę się wykąpać- mówi i wchodzi do łazienki.
W tym czasie ja wchodzę pod kołdrę i czekam na niego. Wychodzi z mokrymi włosami. Podchodzę do niego i przytulam go i czuję, że jest cały zimny.
-Myślałam, że będziesz się kąpać.
-Bo kąpałem tylko pod zimną wodą, aby....
-Dobrze już nie ważne.
On bierze mnie na ręce i sadza mnie na komodzie i zaczyna całować. Najpierw delikatnie po szyi i idzie coraz wyżej, gdy dociera do ust, zaczyna mnie namiętnie całować. Czuję po chwili jego usta przy moim uchu i słyszę jak szepcze:
-Koszmary nie będą cię już nękać. Nigdy.
Wtedy ja nachylam się do jego ucha i mówię:
-Kocham cię.
-On mnie odsuwa. I pyta:
-Od jak dawna?
Chwilę się zastanawiam. Odpowiadam:
-Od zawsze.
-Jak to ,,od zawsze"?- pyta zdziwiony.
-Od zawsze cię kochałam, ale dopiero niedawno zorientowałam się jak bardzo, jak długo i jak bardzo ciebie potrzebuję. Bez ciebie nie mogę żyć- wyznaję.
-Takie wyznania z twoich ust są rzadkością, Katniss. Ale ja też ciebie kocham.
Podnosi mnie i zanosi do łóżka. Okrywa kołdrą i sam się pod nią wsuwa. Przytula mnie mocno. Czuję jego ciepło i bicie jego serca. Teraz wiem jak bardzo go kocham.
Po chwili zasypiamy.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dziś trochę dłuższy, ponieważ nie będzie mnie do jutra do około 16. Pozdrawiam wrotka
P.S. Pisać komentarze bo nie będzie postów.
To jest śeietne
OdpowiedzUsuń