Tak jak myślałam. To jest Peeta. Siada delikatnie obok mnie na łóżku, ale ja nie podnoszę głowy, cały czas mam twarz w poduszce.
-Co się stało?-pyta czule Peeta całując mnie w czoło.
-Johanna zawsze musi się do czegoś wtrącić-odpowiadam patrząc na niego.- Czemu ona to robi? To nie jej sprawa!
-To cała Johanna. Chodź na dół, wszyscy się nie po.....
Nagle słyszymy krzyk. Szybko zrywamy się na nogi i zbiegamy na dół. Wbiegamy na taras i widzimy... Gale'a! Co on tu robi. Widzę, że przytrzymuje Annie i przykłada jej pistolet do głowy. Chcę podbiec do Gale'a i wyrwać mu broń, ale widzę, że Haymitch uspokaja mnie i Peetę gestem, abyśmy nic nie robili. Odwracam się w stronę Peety i patrzę w jego oczy. Widzę w nich strach. Chłopak słabo się do mnie uśmiecha, chyba chciał dodać mi otuchy.
-Gale! Uspokój się zanim zrobisz komuś krzywdę-odzywa się spokojnie Haymitch.-Czemu to robisz? Annie niczym ci nie podpadła.
-Ona miała być moja!-krzyczy w odpowiedzi Gale.
-Ale kto? Annie?-odpowiada ze zdziwieniem Haymitch.
-Nie! Ona!-i wskazuje ruchem głowy na mnie.
-Chodź porozmawiajmy-odpowiadam i staram zachować spokój.
-Nie już niczego nie zmienisz.
-A może zmienię-odpowiadam.- Wytłumacz mi co się stało. Tylko najpierw puść Annie.
Widzę wahanie w jego oczach, ale gdzieś w głębi widzę też... strach. Nagle puszcza Annie i siada przy ścianie. Opuszcza pistolet, a on wypada na deski tarasu. Podchodzę, siadam koło niego i przytulam go przyjacielsko.
-Opowiedz co się stało-mówię. Widzę, że chce mnie od siebie odpędzić, ale na sam koniec odchodzi od tego pomysłu.
-Bo to ja miałem z tobą być, a nie ten cholerny Mellark. Miałaś być moja.
-Jestem-odwracam delikatnie głowę i patrzę na Peetę. Widzę ból w jego oczach, ale uspokajam go uśmiechem.-Jestem twoją przyjaciółką. Jesteś dla mnie przyjacielem. Najbliższym przyjacielem. Tylko czułam ból w sercu przez to co się stało Prim.
Gale odwraca do mnie głowę i patrzy z bólem w moje oczy.
-Nie mogłem nic zrobić-szepcze.-Przepraszam-wstał powoli i wszedł do domu, a ja podniosłam się i weszłam za nim.
-Wiem. Wybacz, że wszystko zrzuciłam na ciebie-mówię.
-Dobrze. Przepraszam, że tak was zaatakowałem-odpowiedział i wybiegł z domu Peety. Chciałam z nim pobiec, al poczułam czyjąś dłoń na nadgarstku.
Odwróciłam się i spojrzałam w oczy Haymitcha.
-Wróć do stołu, kochanie-patrzy na mnie z uśmiechem ulgi.-Już dobrze. Mam przeczucie, że jeszcze wróci.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że się podoba. Mam zamiar wrócić do pisania bloga. Pozdrawiam i czekam na komentarze.
wrotka
P.S. Pisać komentarze bo nie będzie postów :)
P.S.2 Zapraszam także na te stronki, które były tak miłe i udostępniły naszego bloga :)
https://www.facebook.com/pages/Igrzyska-Śmierci-Nieoficjalna-Strona/295950163946710
https://m.facebook.com/?_rdr#!/profile.php?
https://m.facebook.com/?_rdr#!/daryiigrzyska?ref=m_notif¬if_t=share_comment=413743208766002&ref=m_notif¬if_t=share_comment
https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=305831542960165&id=771327996247381&ref=m_notif¬if_t=share_comment&actorid=771327996247381#!/bycjakkosoglos?ref=m_notif¬if_t=feed_comment
https://m.facebook.com/?_rdr#!/siemkajosh?ref=m_notif¬if_t=share_comment
Super! Pisz dalej!
OdpowiedzUsuńSuper świetnie piszesz i widac że się przykładasz ;)
OdpowiedzUsuńCudownie :) Już myślałam że Gale naprawde strzeli uff.
OdpowiedzUsuńGenialne ;3
OdpowiedzUsuńSuper ! :3
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny rozdział. Ten jest super jak i te poprzednie c:
OdpowiedzUsuńFajnie, tylko szkoda, że trochę zaprzestałaś.
OdpowiedzUsuńChcesz zobaczyć moje opowiadania o igrzyskach?
Jeżeli tak to zapraszam serdecznie do mnie:
www.igrzyskaasmierci.blogspot.com
Pozdrawiam i życzę weny.
~Dolly