Stronki :)

wtorek, 23 grudnia 2014

Rozdział 6: Annie

   Tak jak myślałam. To jest Peeta. Siada delikatnie obok mnie na łóżku, ale ja nie podnoszę głowy, cały czas mam twarz w poduszce.
    -Co się stało?-pyta czule Peeta całując mnie w czoło.
    -Johanna zawsze musi się do czegoś wtrącić-odpowiadam patrząc na niego.- Czemu ona to robi? To nie jej sprawa!
    -To cała Johanna. Chodź na dół, wszyscy się nie po.....
    Nagle słyszymy krzyk. Szybko zrywamy się na nogi i zbiegamy na dół. Wbiegamy na taras i widzimy... Gale'a! Co on tu robi. Widzę, że przytrzymuje Annie i przykłada jej pistolet do głowy. Chcę podbiec do Gale'a i wyrwać mu broń, ale widzę, że Haymitch uspokaja mnie i Peetę gestem, abyśmy nic nie robili. Odwracam się w stronę Peety i patrzę w jego oczy. Widzę w nich strach. Chłopak słabo się do mnie uśmiecha, chyba chciał dodać mi otuchy.
    -Gale! Uspokój się zanim zrobisz komuś krzywdę-odzywa się spokojnie Haymitch.-Czemu to robisz? Annie niczym ci nie podpadła.
    -Ona miała być moja!-krzyczy w odpowiedzi Gale.
    -Ale kto? Annie?-odpowiada ze zdziwieniem Haymitch.
    -Nie! Ona!-i wskazuje ruchem głowy na mnie.
    -Chodź porozmawiajmy-odpowiadam i staram zachować spokój.
    -Nie już niczego nie zmienisz.
    -A może zmienię-odpowiadam.- Wytłumacz mi co się stało. Tylko najpierw puść Annie.
    Widzę wahanie w jego oczach, ale gdzieś w głębi widzę też... strach. Nagle puszcza Annie i siada przy ścianie. Opuszcza pistolet, a on wypada na deski tarasu. Podchodzę, siadam koło niego i przytulam go przyjacielsko.
    -Opowiedz co się stało-mówię. Widzę, że chce mnie od siebie odpędzić, ale na sam koniec odchodzi od tego pomysłu.
    -Bo to ja miałem z tobą być, a nie ten cholerny Mellark. Miałaś być moja.
    -Jestem-odwracam delikatnie głowę i patrzę na Peetę. Widzę ból w jego oczach, ale uspokajam go uśmiechem.-Jestem twoją przyjaciółką. Jesteś dla mnie przyjacielem. Najbliższym przyjacielem. Tylko czułam ból w sercu przez to co się stało Prim.
    Gale odwraca do mnie głowę i patrzy z bólem w moje oczy.
    -Nie mogłem nic zrobić-szepcze.-Przepraszam-wstał powoli i wszedł do domu, a ja podniosłam się i weszłam za nim.
    -Wiem. Wybacz, że wszystko zrzuciłam na ciebie-mówię.
    -Dobrze. Przepraszam, że tak was zaatakowałem-odpowiedział i wybiegł z domu Peety. Chciałam z nim pobiec, al poczułam czyjąś dłoń na nadgarstku.
    Odwróciłam się i spojrzałam w oczy Haymitcha.
    -Wróć do stołu, kochanie-patrzy na mnie z uśmiechem ulgi.-Już dobrze. Mam przeczucie, że jeszcze wróci.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że się podoba. Mam zamiar wrócić do pisania bloga. Pozdrawiam i czekam na komentarze.
wrotka
P.S. Pisać komentarze bo nie będzie postów :)
P.S.2 Zapraszam także na te stronki, które były tak miłe i udostępniły naszego bloga :)
https://www.facebook.com/pages/Igrzyska-Śmierci-Nieoficjalna-Strona/295950163946710


https://m.facebook.com/?_rdr#!/profile.php? https://m.facebook.com/?_rdr#!/daryiigrzyska?ref=m_notif&notif_t=share_comment=413743208766002&ref=m_notif&notif_t=share_comment
https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=305831542960165&id=771327996247381&ref=m_notif&notif_t=share_comment&actorid=771327996247381#!/bycjakkosoglos?ref=m_notif&notif_t=feed_comment
https://m.facebook.com/?_rdr#!/siemkajosh?ref=m_notif&notif_t=share_comment

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Info

Jutro będzie post. Przepraszam, że tak mało piszę, ale nie mam za dużo czasu. Mam nadzieję, że jakoś to zrozumiecie. Pozdrawiam także osobiście Julkę P. Ona na pewno wie o co chodzi. Pozdrawiam i do zobaczenia, a raczej to przeczytania jutro. ;)