Stronki :)

środa, 28 stycznia 2015

Rozdział 7: Dwunastka wraca do życia

    Śpię od dwóch dni. Słyszę przez sen jak Peeta ciągle przychodzi zobaczyć czy nadal śpię. W końcu poczułam, że jestem głodna i końcu się wstanę. Schodzę po schodach i widzę płaczącego Peetę w kuchni.
    - Peeta, co się stało? - pytam.
    - Och to ty. Myślałem, że już nie wstaniesz - opowiedział. -  Już miałem dzwonić do twojej mamy ale to ona zadzwoniła pierwsza.
    - Czego chciała?
    - Nie wiem. powiedziała, że z tobą chce rozmawiać.
    - Co się stało w tych dniach?
    - Położono ostatnią cegłę na ostatnim domu na końcu dwunastki. Wiesz jaki to dom?
    - Nie mam pojęcia.
    - Twój stary dom. Lepiej zadzwoń do mamy, ja muszę iść do Haymitcha.
    - Dobrze.
    Byłam zrozpaczona jak usłyszałam o moim starym domu. Przypomniało mi się dzieciństwo, tata, Pałac Sprawiedliwości, jak musiałam zająć się Prim i domem, Dożynki, bombardowanie, Snow, Igrzyska, wszystko. Od mamy dowiedziałam się, że zmierza wrócić do dwunastki, że prezydentem została Effie, że proponowali Coin i Haymitchowi ale oni się nie zgodzili, że dwunastka wraca do życia i będzie jak dawniej.
     Potem wyszłam na spacer. Nogi poprowadziły mnie do naszego domu. Wszystko było jak dawniej. Tylko nowe. Poszłam potem pod płot. Jak zwykle posłuchałam czy przebiega tam prąd. Weszłam pod siatką. Pobiegłam pod nasze drzewo. Był tam mój stary łuk. Nie mogłam w to uwierzyć. Zaszłam pod stary domek nad jeziorem. Nie to nie możliwe. On nadal tam stał. Potem pobiegłam na miejsce z poziomkami. Było ich pełno. Na szczęście w domku był koszyk. Uzbierałam pełen kosz i poszłam do domu. Peeta powiedział:
    - No ładnie. Najpierw śpisz dwa dni potem nie ma cię pięć godzin. O, Masz poziomki upieczę jakieś bułeczki z nimi!
    Uśmiechnęłam się. Wyjrzałam za okno świeciło słońce.
    - Peeta, który dzisiaj dzień? - zapytałam.
    - 17 maja.
    - Idę zadzwonić.
    - Gdzie?
    - Do Effie.
    Rozmawiałam z Effie o wszystkim: o projektach Cinny, o Tigris, o odbudowie dwunastki, o tym co by było gdyby to lub to. Ale potem nie z telefonu usłyszałam huk. Taki jak na arenie.
    - Peeta! - krzyknęłam. - Peeta!
    - Co?!
    - Słyszałeś? Huk?
    - Tak. Idziemy zobaczyć?
    Zobaczyliśmy Gale'a, który biegał z pistoletem i krzyczy:
    - Cholernik Mellark! Znajdę Cię!
    Zapytaliśmy jakiegoś staruszka co się stało.
    - Ten idiota wkurzył się na Ciebie Peeta, uciekaj Peeta, uciekaj Katniss!
    Byliśmy roztrzęsieni. Uciekać czy nie? Uciekać. Pobiegliśmy okrężną drogą na Łąkę.
    - Wchodź pod siatkę! - powiedziałam do Peety.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------
To mój pierwszy post z opowiadaniem. Co dalej? Zobaczymy. :)
Nowy rozdział od ZZanny. Zapraszam do komentowania i tworzenia z nami tej histori w komentarzach!

poniedziałek, 5 stycznia 2015

I.N.F.O.

Cześć! Chciałabym się wam przedstawić. Jestem nową współtwórczynią - Zzanny i jak wrotka mam na imię Julia. Zapraszam także tu: Fp ,,mojego życia" - Arona (sry że nie o IŚ)

________________________________________________________________________
Zapraszam do komentowania.
P.S. Brak komentarzy - nie piszemy